7/10
Kiedy zdecydowałam, że kolejną książką, która zagości w moim życiu będzie "Trik", coś mi podpowiadało, że to dobry wybór. Nie sądziłam jednak, że aż tak mi się spodoba.
Powieść zaczyna się na początku dwudziestego wieku w Pradze. Poznajemy żydowskie małżeństwo, Lejba i Ryfkę, którzy wiodą spokojne życie, ale brakuje w nim dziecka. W drugim rozdziale autor jak za sprawą czarodziejskiej różdżki przenosi nad do Ameryki w czasach współczesnych. Jedenastoletni Max ma straszne zmartwienie, ponieważ jego rodzice się rozwodzą. I tak z rozdziału na rozdział wędrujemy między bohaterami.
Historia rozwija się dość szybko. Ryfka "cudem" zachodzi w ciąże i rodzi syna. Chłopiec nie ma łatwego życia. Wszyscy doskonale wiemy przez co przeszli Żydzi i Mosze nie był tu wyjątkiem. Przygód miał całe mnóstwo i w większości nie były one miłe. Nic więcej na temat wydarzeń w książce nie mogę napisać, bo zdradzę za dużo i zabiorę Wam przyjemności z czytania. Dodam tylko, że będziecie zarówno w cyrku jak i obozie koncentracyjnym, w czasie przeszłym i teraźniejszym, wzruszycie się i uśmiechniecie, dacie się porwać magii.
Gratuluję autorowi udanego debiutu literackiego. Zrobił kawał dobrej roboty, bo książkę czytałam z dużym zainteresowaniem i na pewno mnie nie nudziła. Może jest momentami naiwna, dziecinna, prosta, ale to też ma swój urok. Panie Bergmann, czekam na drugą książkę. A "Trik" oczywiście polecam.
Wydawnictwo Rebis
Stron 352
Tytuł oryginału: Der Trick
Wow! Brzmi naprawde świetnie. Na pewno się skuszę, ale na razie moją głowę zajmuje ,,Mgła’’ Aleksandry Świderskiej. Wchłonęłam się na tyle, że wzięłam nawet udział w konkursie na recenzję, który organizuje autorka, choć zwykle moje opinie na temat książek pozostawiam sobie. Może uda mi się zgarnąć IPhone’a 13!!!
OdpowiedzUsuń