Gdy dostałam propozycję zrecenzowania tej książki trochę się wahałam. O czym może pisać facet, który przemierzył na rowerze tysiące kilometrów? Dziennik z podróży? Literatura podróżnicza?A może jednak coś innego. I ciekawość zwyciężyła.
Autor wybrał się w podroż rowerową z Patagonii (na południu Ameryki Południowej) na Alaskę (wiadomo, północ USA) - kawał drogi, tysiące kilometrów, setki spotkanych ludzi.
Bo ta książka jest o ludziach; o ludziach spotkanych podczas podróży, o spojrzeniu w głąb siebie. W „Zaistnieniach” nie ma kolorowych zdjęć mijanych krajobrazów (które miejscami bywały z pewnością magiczne). Są za to niemal poetyckie opisy codziennego życia cyklisty. A wiadomo - podczas tak długiej podroży przez dziesiątki krajów, setki miast może zdarzyć się niemal wszystko... Każdy z rozdziałów stanowi osobną historię; jeden opowiada o śmierci i przemijaniu, kolejny o niebezpieczeństwie czającym się w ciemnościach, o magiku naprawiającym rowery, o domu.
Książkę czyta się bardzo przyjemnie, pobudza wyobraźnię. Jest to lektura w sam raz na obecne czasy.
wyd.:Bezdroża
stron 144
Raczej książka nie dla mnie.
OdpowiedzUsuń