środa, 2 sierpnia 2017

Ostatnie Życzenie. Miecz Przeznaczenia - Andrzej Sapkowski

10/10


Prawda jest taka, że jeśli wśród swoich przyjaciół masz fana Wiedźmina, to prędzej czy później będziesz chciał zobaczyć, o co w tym wszystkim chodzi. Wiem, bo i mnie to spotkało. Więc, któregoś niczym nie różniącego się od poprzednich dnia powiedziałam: „dobra, daj ten pierwszy tom”. I poszłam do domu. Dwa dni później pytałam: „czemu ty mi to dałeś? Zwariowałeś?”

  (No dobra, nie do końca tak to wyglądało,  ale sens jest ten sam;) 
   Zaczynając przygodę z Geraltem nie sadziłam, że tak mnie wciągnie. Fantastyka to zdecydowanie nie moja bajka. Co prawda przeczytałam „Władcę pierścieni” i „Hobbita” ale nic poza tym. Jakoś nigdy mnie nie ciągnęło w tym kierunku. Do Sapkowskiego podeszłam z dużą dozą ostrożności, tym bardziej, że jako pierwsze musiałam czytać opowiadania, których nie cierpię (nie opowiadań Sapkowskiego, tylko tak ogólnie). Po przeczytaniu dwóch czy trzech pierwszych opowieści stwierdziłam: to jest genialne! 
Po pierwsze nie przeszkadzała mi forma, pewnie dlatego, że wszystkie opowiadania są ze sobą połączone, historie nie są pourywane czy niedokończone, jak często w przypadku tgo gatunku bywa. Po drugie sam Geralt okazał się być spoko gościem. Yennefer też. No i Jaskier! A Ciri? Już wiem, kim chcę, aby była moja córka! 
 Nie będę się rozpisywać o treści, bo i po co? Poznajemy wszystkiego kluczowe dla całej serii postaci, talent i męstwo ;) Jaskra, siłę i umiejętności Geralta i jego słabość do płci przeciwnej, szczególnie jednej czarodziejki.
Tak na poważnie - podobało mi się. Na tyle, że czytam dalej, jestem na 2 tomie, a na rocznicę ślubu od męża dostałam własną kolekcję Wiedźmina, żeby zawsze był pod ręką, gdybym chciała do niego kiedyś wrócić, a wiem, że będę chciała.  

wyd.: Super Nova
stron 630
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz