Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klasyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klasyka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 kwietnia 2024

"Gdy leżę, konając" William Faulkner

 7/10


     Książki noblisty Williama Faulknera są dla mnie wyzwaniem. Dawno temu przeczytałam dwie i uznałam, że więcej nie dam rady. Jednak nakładem Wydawnictwa Znak ukazał się tytuł "Gdy leżę, konając" w nowym tłumaczeniu Jacka Dehnela. Postanowiłam sprawdzić, czy tym razem proza autora mnie zachwyci.

piątek, 2 grudnia 2016

[ze słownikiem] - propozycja dla lubiących czytać po angielsku!

   

   
   Wydawnictwo [ze słownikiem] wychodzi na przeciw wszystkim tym, którzy chcą czytać książki w oryginale. Wszak wiadomo, że w trakcie przekładu książki na inny język może ulotnić się nieco z jej magii czy gry słów. Zdaje się, że Tuwim powiedział: Przekłady są jak kobiety: piękne nie są wierne, wierne nie są piękne”.

środa, 6 lipca 2016

Droga - Cormac McCarthy

9/10


   "Drogę" skończyłam czytać jakiś czas temu, ale nie wiedziałam, co o niej napisać. Bo to jest tego typu książka, o której nie można powiedzieć (napisać): podobało mi się.

czwartek, 26 maja 2016

Dzień Dziecka tuż-tuż, czyli jakie książki podarować najmłodszym czytelnikom

   Ostatnio coraz częściej znajomi pytają mnie, jaką książkę bym im poleciła na prezent dla malucha. Im bliżej Dnia Dziecka, tym więcej podobnych pytań. Poniżej znajdziecie te książki, które znam i mogę z czystym sumieniem polecić.


środa, 28 października 2015

Bajki klasyczne po polsku i angielsku

3/10



   Z mężem wpadliśmy na pomysł, żeby kupić Małej bajki dwujęzyczne,. Postawiliśmy na angielski. I na klasyki, baśnie, które wszyscy znają. I tu niestety spotkało nas rozczarowanie.

poniedziałek, 9 lutego 2015

Mistrz i Małgorzata - Michaił Bułhakow

    10/10



   Nie jest łatwo pisać o takim arcydziele jakim jest "Mistrz i Małgorzata", dlatego będzie bardzo krótko i bez zbędnego pisania :-)    
   Zakochałam się w tej powieści od pierwszego przeczytania kilkanaście lat temu. Teraz, czytając ją po raz kolejny mogę stwierdzić tylko, że nie pomyliłam się - to książka do której można wracać i wracać, i wracać...

piątek, 21 lutego 2014

Zabić drozda - Nelle Harper Lee


   Ostatnimi czasy dorosłam do tego, aby czytać książki, które powszechnie uznane są za klasykę i powieści kultowe. Nigdy nie miałam wątpliwości, że "Zabić drozda" do takich kategorii należy.
Gdy już cudownym zrządzeniem losu książka wpadła mi w ręce zaczęłam czytać.
I się zdziwiwiłam. Spodziewałam się czegoś innego. Tak naprawdę nie wiem do końca czego - po prostu nie tego, co zostało mi podane.

   Książka została podzielona na dwie części - pierwsza skupia się wokół tajemniczego sąsiada głównych bohaterów Boo Radleya. Dzieciaki znając historię rodziny, boją się już samego domu Radley'ów; mimo to chcą się dowiedzieć czy Boo żyje i jak wygląda, dlatego też co chwila wymyślają jak go z domu wywabić.
   Druga część zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu. Pan Finch (ojciec bohaterów) broni oskarżonego o gwałt na białej dziewczynie Murzyna. W Ameryce lat trzydziestych nie jest to łatwe zadanie. Nie dość, że sam Atticus ma z tego powodu wiele nieprzyjemności (jest nazywany m.in. kochasiem czarnuchów), to oskarżony Tom Robinson z góry stoi na przegranej pozycji. I rzeczywiście - mimo, iż wszystkie dowody to tylko poszlaki, Robinson zostaje skazany na krzesło elektryczne za zbrodnię, której nie popełnił. Jedak słowo białego człowieka ma większą wartość.

   Książka w gruncie rzeczy podobała mi się, ale na ten inny sposób. Nie była to lektura, w której zatraciłabym się bez pamięci. Czytanie sprawiało  mi średnią przyjemność, ale musiałam dobrnąć końca, bo chciałam poznać zakończenie.
Wolę powieści z wartką, wciągającą akcją, nie żałuję jednak, że sięgnęłam po tę pozycję.

wyd.:   Rebis
stron   424
wydanie   I (2006)
tytuł oryginalny: To Kill a  Mockingbird




środa, 26 września 2012

Maszeńka


 Wszyscy zachwycają się "Lolitą" Vladimira Nabokova. Ja nie. Mnie zdecydowanie bardziej podobała się pierwsza powieść Rosjanina - "Maszeńka". 

 Bohaterem książki jest Lew Glebowicz Ganin - młody Rosjanin, którego życie zmusiło do życia na emigracji. W nędznym berlińskim pensjonacie dla uchodźców przypadek sprawia, że przypomina mu się miłość sprzed lat. 

Przenosimy się z Ganinem w czasy, kiedy jako szesnastoletni chłopak, podczas wakacji,  poznał Maszeńkę - swoją pierwszą i jak do tej pory jedyną prawdziwą miłość. Odbywamy z nimi spacery po parku, romantyczne schadzki w altance.
Potem jednak nastała zima, młodzi rozstali się, jednak mimo fizycznej odległości, myślami cały czas byli przy sobie.
Po tych pamiętnych wakacjach spotkali się jeszcze kilkakrotnie. 


Życie sprawiło, że Lew zapomniał o ukochanej na kilka lat, teraz jednak, w Berlinie, uświadomił sobie, że naprawdę nigdy nie przestał jej kochać.
Postanawia jej to wyznać, a los chce mu w tym dopomóc - spotkanie z Maszeńką może nastąpić już za chwilę, za kilka dni... 


 Czytając książkę cały czas miałam wrażenie, że bije z niej tęsknota za Rosją, jaka by nie była.
Nostalgia z jaką Nabokov snuje swoją opowieść szybko udziela się czytelnikowi nie opuszcza go jeszcze długo po skończeniu książki. 

Ponadto w trakcie lektury dociera do nas, że każdy z nas ma swoją Maszeńkę.

A zakończenie...? No cóż, spodziewałabym się każdego, ale nie takiego.


wyd.: Muza S.A.
stron:144
rok wydania: 2012



wtorek, 28 sierpnia 2012

Myszy i ludzie


Po raz pierwszy mam problem z napisaniem o książce. Po prostu sama nie wiem, co mam o niej myśleć. Podobała mi się, to pewne, ale tak jakoś inaczej.

„Myszy i ludzie”  dziełem wybitnym jest. Steinbeck poruszył wszystkie ważne problemy w sposób niezwykle obrazowy, ale i prosty. 

Tematem, który wysuwa się na pierwszy plan jest przyjaźń. I marzenia. 

Główni bohaterowie diametralnie się od siebie różnią pod każdym względem. Lennie – olbrzymi,  nieporadny, nie zdaje sobie sprawy ze swojej siły. George – zwinny, odpowiedzialny.  Poza piękną przyjaźnią, która nie należy do łatwych, łączy ich wspólne marzenie – posiadanie własnego gospodarstwa; koniecznie z królikami. 
Żeby zebrać na to potrzebne środki chodzą od farmy do farmy podejmując się pracy w charakterze parobków. 

Jedno z gospodarstw, w którym się zatrudnili  posłużyło autorowi, aby ukazać problemy Ameryki lat 30-tych XX wieku.
Dyskryminacja rasowa, nierówność między kobietą a mężczyzną, słabszym a silniejszym, młodym a starym…
I marzenia – marzenia, które pozwalają iść naprzód, dają nadzieję i wyznaczają cel. Pozwalają żyć.

Na początku jednak napisałam, że książka podobała mi się inaczej. Już tłumaczę – przez cały czas miałam gdzieś z tyłu głowy „Tajemnicę Brokeback Mountain”. 
Przyjaźń Lenniego i Georga wydawała mi się nie do końca tylko przyjaźnią. Czytając czekałam jednocześnie na moment, kiedy będę mogła wykrzyknąć: „Ha! A jednak!”. 
 Taki moment jednak nie nadszedł…

wyd.: Prószyński i S-ka
stron: 120
rok wydania: 2012

wtorek, 24 lipca 2012

Lolita


Są takie książki, które przeczytać trzeba. Jedną z nich jest „Lolita” Wladimira Nabokova (Владимирa Набоковa – tak wygląda zdecydowanie lepiej ;) ) 

Podeszłam do tej powieści z nieśmiałym, ale jednak, entuzjazmem, tym bardziej, że Sylwia była nią oczarowana. Mój zapał jednak topniał z każdą kolejną stroną. Gdy doszłam mniej więcej do połowy książki zaczęłam ją po prostu męczyć, byle dobrnąć do końca. Absolutnie nie rozumiem czym Sylwia, Sasza i zapewne parę innych osób tak się zachwycało.
Ale zacznijmy od początku.

Główny bohater to dojrzały mężczyzna, którego fascynują młode, niedojrzałe dziewczęta.  Los splata jego dzieje z niejaką Charlottą  Haze, wdową, matką tytułowej Lolity. Nie będę silić się na jakiś piękny i porywczy styl pisania, od tego jest Nabokov, Bułhakow i inni. Książkę można streścić tak: facet wynajmuje pokój u nieciekawej Charlotty, nawet niespecjalnie ma ochotę tam mieszkać, wszystko jednak się zmienia, kiedy poznaje jej córkę – Lo. Dziewczynka od razu wpada mu w oko i bynajmniej nie chodzi o to, że obudził się w nim instynkt tacierzyński (?). Wszystko trochę się pokomplikowało, kiedy matka Lolity wyznaje Humbertowi, że się w nim kocha i koleś albo ma się wyprowadzić albo z nią ożenić. Robiąc bilans zysków i strat Humert decyduje się na małżeństwo – nie kocha Charlotty, ale będzie blisko Lolity, a tylko to się liczy. Pech jednak chciał, że z Charlotty wścibska baba była i odkryła zapiski swojego męża, odkrywając tym samym jego fascynację pasierbicą. Jako, że pani Humbertowa nie była zbyt rozgarnięta chwilę po odkryciu szokującej prawdy wpada pod samochód i umiera.
Humbert zostaje sam z Lolitą – zabiera ją w podróż po Stanach. I tak oto dwunastoletnia Dolores staje się kochanką swojego ojczyma. Po pewnym czasie udaje jej się zwiać kochającemu tatusiowi, który trafia do więzienie za zabójstwo faceta, który pomógł dziewczynce uciec .
To mniej więcej tyle.

Czym tu się zachwycać?
Może ja po prostu jestem za głupia na tak ambitną literaturę?


wyd.: Muza S.A.
stron: 416
rok: 2007