wtorek, 23 lutego 2021

Złodziej kości - Luca Veste

 4/10


   Oj, jak ja się męczyłam przy tej książce. Nuda Panie, nuda... Ale jak już zaczęłam to nie chciałam odłożyć, żeby nie było jej przykro. Na palcach jednej ręki można policzyć książki, których nie przeczytałam do końca.

   Akcja "Złodzieja kości" toczy się w Liverpoolu i okolicznych lasach. Tematem przewodnim jest poszukiwanie seryjnego mordercy. Powiem Wam, że na początku myślałam, że to będzie horror. Książka zaczyna się strasznym wierszykiem o Kościuchu, który jest potworem. Mieszka w lesie i morduje ludzi. Legendę o przerażającym stworze z lasu znają nawet dzieci.

   Pewnego dnia czworo dzieciaków idzie do lasu żeby udowodnić swoją odwagę. Trójce udaje się przejść przez tunel, w którym mieszka Kościuch. Niestety ostatni chłopiec nie ma tyle szczęścia. Ktoś go łapie i ślad po nim ginie. To pierwszy rozdział książki zatytułowany " Wcześniej". W następnym rozdziale jesteśmy już w czasie teraźniejszym. Policjantka Louise odbiera telefon z informacją, że w okolicy znaleziono kobietę, którą ktoś mocno okaleczył. Kobieta niewiele pamięta ale powtarza, że uciekła potworowi z lasu. Pierwszą myślą Louise jest Kościuch. Ale czy potwory istnieją? A może to człowiek, który podszywa się pod legendarne monstrum? Zaczyna się śledztwo. Trupów w tej książce jest mnóstwo: wykopane z płytkich grobów w lesie, znalezione na ulicy i we własnych domach.

   Pomysł na historię o Kościuchu jest świetny. Niestety gorzej z wykonaniem. Książka jest przegadana, w większości nudna, a Louise strasznie irytująca. Może chociaż zakończenie jest dobre? Nie! Naciągane i że tak powiem od czapy. Podsumowując: szkoda czasu. Przeczytajcie coś innego.

wyd.: Filia
stron: 464
tytuł oryginalny: The Bone Keeper 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza