Strony

wtorek, 24 czerwca 2014

19 razy Katherine - John Green


   Z pewną nieśmiałością muszę wyznać, że troszkę się zwiodłam na najnowszej książce Amerykanina.
Jest w niej wszystko to, co w poprzednich - bystra, sympatyczna młodzież i podróż u kresu której  bohater odnajduje przede wszystkim siebie. I to chyba właśnie jest mój główny zarzut  - mimo, iż książka jest o czym innym, tak naprawdę jest o tym samym. 

   Colin jest notorycznie porzucany przez kolejne dziewczyny. Zdarzyło się to już dziewiętnaście razy. Ostatni raz złamał mu serce. Postanawia więc udać się w podróż, żeby się jakoś pozbierać, towarzyszy mu przyjaciel Hassan. Razem ruszają Katafalkiem (taka sympatyczna nazwa auta Colina) przez Amerykę; niczym Don Kichot i Sancho Pansa jadą stoczyć walkę z wiatrakami.
Zatrzymują się w końcu w wiosce, o której nigdy nie słyszeli, gdyż podobno spoczywają tam szczątki arcyksięcia Franciszka Ferdynanda,a Colin akurat podczas drogi o nim rozmyślał.
Tam poznają Hollis i jej córkę Lindsey. Dostają pracę - mają przeprowadzić wywiady z każdym niemal mieszkańcem miejscowości,aby uwiecznić ich wspomnienia dla potomnych. Wysłuchują tych historii z mizernym zainteresowaniem,ale jednak. Bardziej niż historie zmieniają chłopców spotkania z ludźmi.
Colin przez prawie cały  czas myśli ma zaprzątnie czym innym - jako ponadprzeciętnie zdolny dzieciak stara się wymyślić wzór, równanie matematyczne, za pomocą którego można by było przewidzieć jak potoczy się związek dwojga ludzi.  Wszystkie Katherine, które go porzuciły stały się po temu inspiracją.
Jeśli ciekawi Was czy da się taki wzór opracować i jak skończy się podróż chłopaków z Chicago sięgnijcie po najnowszą książkę Greena.

   Nie jest to nudna książka, jest ciekawa, może wciągnąć, jest w pewnym sensie mądra, ale przewidywana, brak w niej elementu zaskoczenia i to mnie najbardziej rozczarowało.


wyd.: Bukowy Las
stron 320
wydanie I (04.06.2014)
tytuł oryginalny:  An Abundance of Katherines

1 komentarz:

  1. Może Green odcina już kupony od popularności? Bo po co zmieniać coś co jest dobre i dobrze się sprzedaje? Można troszkę narzekać, ale z pewnością i tak kiedyś przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń