Strony

czwartek, 13 grudnia 2012

Zamieć śnieżna i woń migdałów



Będzie krótko, bo i  książeczka była krótka.

Jako, że jest to blog subiektywny, nie muszę być obiektywna i raczej nie będę - nie potrafię jeśli o Läckberg chodzi ;)


"Zamieć śnieżna i woń migdałów" to stuczterdziestostronicowy kryminał w stylu Agatki Christie.

Znany nam z sagi o Fjällbacce  Martin Molin w okolicach świąt Bożego Narodzenia udaje się na Välon, na świąteczny obiad zorganizowany przez rodzinę swojej dziewczyny. Jak to w Skandynawii bywa, rozpętuje się zamieć śnieżna, biesiadnicy zostają uwięzieni na wyspie. Podczas obiadu nestor rodu Liljecronas rozlicza z niepowodzeń członków swojej rodziny, po czym nagle umiera. Jak się okazuje - został zabity, dokładniej otruty. 
Martin, jako policjant, musi dojść do tego, kto popełnił zbrodnię, a podejrzanych jest wielu. Każdy z członków rodziny mógł chcieć śmierci Rubena - był on niezwykle bogatym człowiekiem, a pieniądze ze spadku bardzo przydałby się każdemu z rodziny. 
Molin nie ma łatwego zadania, nikt nie chce z nim współpracować, co więcej większość rodziny ma go za nieudacznika. Dzień po niewyjaśnionej śmierci dziadka zastrzelony zostaje także jego wnuk - jedyna osoba, którą staruszek darzył sympatią.

Czy Martinowi udało się  rozwiązać zagadkę dwóch zabójstw popełnionych na wyspie odciętej od świata? Który z członków rodziny okazał się bezwzględnym mordercą? Przeczytajcie, a się dowiecie.

Jedyna rzecz, która trochę mnie drażniła podczas czytania, to fakt, że przenosimy się trochę wstecz. Wszyscy, którzy czytają kolejno tomy serii o policjantach z komisariatu w Tansumshede wiedzą, że Martin ma żonę Pię, a tu nagle pojawia się jakaś dziewczyna... Wynika to z faktu, iż Camilla   Läckberg "Zamieć śnieżną i woń migdałów  napisała w 2007 roku, jednak dopiero teraz ukazała się ona na polskim rynku. 



wyd.: Czarna Owca
stron: 144
rok wyd. 2012

1 komentarz:

  1. dziś mi wpadła w ręce ta książka. Kupiłam bez zastanowienia bo bardzo lubię książki Camilli. Teraz poczytałam opinie w internecie, niestety baaardzo niepozytywne. Przeczytam, bo chcę mieć swoją, aczkolwiek jestem już trochę zniechęcona ;)

    OdpowiedzUsuń